Photos
Reviews
Born2BeSafe has no reviews yet.
Tell people what you think
Posts
Born2BeSafe added a new photo.
Image may contain: text

Z jednej strony uśmiech na twarzy, z drugiej strony lekkie przerażenie, jak można być taką istotą wyobraźni pozbawioną.

Image may contain: one or more people, people standing, shoes and outdoor
naTatry.pl

Raki i czekan w wersji letniej.
fot. Pan Marek

Posts

Wpier... to za mało!

It looks like you may be having problems playing this video. If so, please try restarting your browser.
Close
735,682 Views
brd24.pl

KU PRZESTRODZE - udostępnijcie wszystkim (niech przyjrzą się mistrzowie kierownicy).
Potrącenie 12-letniego chłopca na pasach w Elblągu - w ostatni piątek (13 m...aja). Kierowca, który omijał pojazd stojący przed przejściem, na koncie miał 22 punkty karne - głównie za prędkość, wyprzedzanie na „podwójnej ciągłej” i niestosowanie się do sygnalizacji.
#wypadek #Elbląg #pieszy #potracenie

See More

I co robić w takiej sytuacji? Uciekać!

Zobaczcie film z niecodziennej, ale i niebezpieczne sytuacji, w której niedźwiedź zaatakował jadącego rowerzystę. Poniższe zdarzenie zostało nagrane w parku rowerowym Bike Park Malinô Brdo w słowackim Ružomberoku. Źródło: Dušan Vinžík...
natatry.pl


Bądźmy rozsądni!!!

Image may contain: 1 person, outdoor and text

Bo każdy z nas jest bratem/ siostrą/ mamą/ tatą/ rodziną/ przyjacielem/ znajomym ...

Image may contain: 4 people, people smiling, text
Image may contain: one or more people
Image may contain: 2 people, people standing
Image may contain: 2 people, shoes
Agata AP Photography added 4 new photos — with Magdalena Smolnik and Joanna Dukat-Przybylska.

Tęsknota to najtrudniejsze wyznanie miłości.

Z każdym jej odczuciem, definiujemy ją wciąż na nowo. Niestety, jej najtrwalszym fundamentem jest totalny brak. Ten... sam, którego nie można już niczym zapełnić. Ten, który sprawia, że odtąd nic już nie będzie takie samo.

Każdego roku w Polsce w wypadkach motocyklowych ginie kilkaset osób, na kilka tysięcy kolizji, które się zdarzają. Mimo coraz większej świadomości, mimo apeli, mimo naklejek informujących o tym, że motocykle są wszędzie.

Winą niemal zawsze obarczany jest motocyklista. Przeżywający potworne tragedie Bliscy i Przyjaciele ofiar są tylko anonimową masą, a zewsząd słychać tylko: pędził jak wariat, nic dziwnego – motocykl; tradycyjnie, na motocyklu, więc wszystko już jasne.

Tak dzieje się, bo jako społeczeństwo odbieramy prawo do głosu rodzinom poszkodowanych, bo w zderzeniu motocykla z autem osobowym z reguły jeden z kierowców wychodzi bez szwanku, najrzadziej jest nim akurat motocyklista. Dajemy szansę na spokojne życie temu, który przeżył, pozbawiając rodzinę zmarłego nie tylko szans w walce o godziwe odszkodowanie, ale też często godności, czyniąc to w okrutny i bezduszny sposób naszymi pochopnymi ocenami, bo w końcu wiemy lepiej, kim byli. W końcu zawsze winny jest motocyklista, czyli z definicji większości: nieodpowiedzialny wariat, który nie umie jeździć bezpiecznie.

Nie zawsze, w przypadku wypadku Przemka winę jednoznacznie poniósł kierowca, który nie ustąpił pierwszeństwa, skręcając w lewo. W przypadku Łukasza nigdy się tego nie dowiemy, winę zrzucono na motocyklistę.

Za każdą tragedią kryje się prawdziwe życie. Niekiedy tętniące obłędem potwornej pustki. Tym straszniejszej i bardziej przerażającej, im więcej życiowego gwaru próbujemy jej zapewnić.

Znajdźcie czas, aby przeczytać dwie niezwykłe historie. Splotły się razem niemal w tym samym czasie. Opowiadają o prawdziwej silnej i z bolesną gwałtownością wyrwanej ze swoich wzajemnych ramion …miłości. O życiu, do którego nie ma już powrotu.

Niech to poniższe katharsis obydwu wdów do Was dotrze. Być może dzięki temu po nadchodzącym sezonie motocyklowym ich szeregi się nie powiększą.

Asia, wdowa po Przemku:

To była prawdziwa miłość. Taka, która zwycięża wszystko. Pełna poświęcenia i wzajemnej troski. Pełna normalnych codziennych trudności, które są zupełnie normalne w każdym związku, i których wzajemne przezwyciężanie daje wiele radości i wiele obopólnej satysfakcji. Byliśmy szczęśliwi, jak nigdy. Cieszyliśmy się każdym wspólnym dniem, zabawami z naszymi cudnymi synkami: Leonem i Feliksem, oraz kolejnym nowym życiem, które nosiłam pod sercem. Oboje marzyliśmy o córce. Niestety, nie zdążyliśmy dowiedzieć się o tym razem. Dzisiaj Klara ma pięć miesięcy, przyszła na świat w listopadzie 2016.

To miał być dzień, jak każdy. Zwykły, normalny, wypełniony pracą i domowymi obowiązkami oraz wspólnym rodzinnym popołudniem. Ale 7 czerwca 2016 roku postanowił być zupełnie inny. Przemek po raz ostatni wstał, umył się, ubrał, pojechał do pracy na swoim ukochanym motocyklu. Nie jeździł szybko. Kiedy mężczyźnie takiemu jak Przemek rodzi się syn, potem drugi, oraz wraz z żoną oczekuje kolejnego dziecka, nie jeździ się szybko, bo zawsze jest do kogo wracać. Zawsze też wiedzieliśmy, że jak już są dzieci na świecie nie możemy wsiąść na motocykl wspólnie…

Gdy w dniu wypadku zadzwonił Przemka współpracownik z zapytaniem, czy mąż został dziś w domu, od razu poczułam, że stało się coś złego. Automatycznie zadzwoniłam na policję i pojechałam na miejsce wypadku, prosząc Boga, aby mi Go nie zabierał.

Cisza. Bezsilność. Niemożliwe. To się nie stało. Wraz z Przemkiem umarłam ja, mimo życia, które w sobie nosiłam. Nastała absolutna pustka, której do tej pory nie mogę wypełnić. Zostałam sama z trójką cudownych wesołych maluchów, którym tak szybko odebrano tatusia. Nie mogę z Nim dzielić trudu wychowania, ale też radości z obserwowania, jak dzieci rosną i rozwijają się. Przemek był tatą idealnym. Pełnym poświęcenia. Cały swój czas poświęcał na zabawę i wychowanie dzieci. Miałam w nim niesamowite wsparcie i pomoc. Mimo zmęczenia i braku wytchnienia między pracą a domem, Przemek zawsze miał ten błysk w oku, który dawał nam wszystkim siłę.

Jedna chwila nieuwagi zabiera ukochanego męża i tatusia. Przemek był niesamowicie odpowiedzialnym mężczyzną, pełnym pasji, planów i bardzo dumnym ze swojej rodziny. Tak bardzo nam go brakuje, bo tyle jeszcze mieliśmy planów na przyszłość. Oboje pragnęliśmy tego samego - wspólnego domu pełnego dzieci, prowadzenia zwyczajnego rodzinnego życia. Życia które zostało przerwane za szybko.

Ufam, że Bóg da mi siłę dobrze wykonać powierzone mi zadanie. Wierzę, że Przemek spogląda na nas z góry i pomaga nam. Dzieci wiedzą, że mają tatusia w niebie.

Jest ich Aniołem. Moim też.

Magda, wdowa po Łukaszu:

Z Łukaszem poznaliśmy się 12 lat temu i właściwie od samego początku byliśmy nierozłączni. Nie miałam wątpliwości, że to ten. Mój wymarzony, ukochany, jedyny. Wszystkiego uczyliśmy się razem. Pomimo swojego ścisłego umysłu, miał głowę pełną wciąż nowych pomysłów. Nigdy się z nim nie nudziłam. Wspólnie uczyliśmy się tańczyć, chodzić na piesze wędrówki, poznawać nowe kraje i kultury.

Wszystko było tak bardzo poukładane, zaręczyny, bajeczny ślub po studiach, wymarzone pierwsze mieszkanie, byliśmy tak bardzo szczęśliwi.

Do tego wszystkiego upragnione pierwsze dziecko, o którym dowiedzieliśmy się jeszcze w marcu. Łukasz wyczuwał już pierwsze ruchy, mówił do brzuszka, a później do dziewczynki, bo jakby tego szczęścia było mało okazało się, że to dziewczynka...wybrał imię - Izabela, cieszył się, że zostanie Tatusiem, chociaż zastanawiał się, jak podoła i czy zdoła uchronić małą przed zgrają potencjalnych amantów. Chciał, aby była jak jej Mama…

3 lipca byłam w piątym miesiącu ciąży… Wyczekiwana przez Łukasza córeczka, Izabela, przyszła na świat w listopadzie. Półsierota, witana moim morzem łez. Na całe szczęście zdrowa i silna...

Prawdopodobnie nigdy nie dowiem się już, kto zawinił na drodze. Wina zrzucona na motocyklistę, bo już go nie ma. Bo tak najłatwiej. Bo liczą się żyjący. Myślałam, że jestem sama z tą całą tragedią. W przeddzień pogrzebu dowiedziałam się od kuzynki o Asi i jej podobnej historii, chyba tylko ta znajomość dała mi siłę przetrwać zdrowo ciążę i znaleźć jakikolwiek dalszy sens swojego życia.

Może ta akcja pozwoli inaczej spojrzeć na motocyklistę jak na człowieka, który nie tylko pozostawia po sobie pustkę ale zabiera mu się wspaniałe marzenia, których już nigdy nie spełni…

Jakim prawem? Pytam!

Pomysł na ten post zrodził się z wielkiej miłości, tęsknoty i żalu. Dodatkowo zrodziła się przyjaźń, która pomagała autorkom powyższych wspomnień przetrwać najgorsze momenty. Chciały podzielić się własną tragedią i pokazać swój ból i tym samym uczulić kierowców, aby zachowywali szczególną ostrożność i rozwagę na drogach.

Internet pełen jest fotografii z wypadków, ale niekiedy zdjęcia te nie pokazują prawdziwych skutków zaistniałych dramatów. Dlatego też powstał pomysł sesji, która obrazuje całość przedstawionych w poście dramatów.

Sam oceń, czy jesteś gotowy na kolejne brawurowe zachowanie na drodze. Sam zdecyduj, czy jesteś gotowy wziąć na siebie odpowiedzialność za historie, które powtarzają się każdego roku.

Zanim znowu zajedziesz drogę jednośladowi, bo tak Cię zdenerwował tym, że pierwszy dojechał do świateł, zamiast stać w korku. Zanim znowu nie zachowasz ostrożności na drodze. Zanim kolejny raz włączysz kierunkowskaz po manewrze, zamiast przed. Zanim kolejny raz nie spojrzysz w lewo ani w prawo, dodając beztrosko gaz, bo przecież jest już żółte światło, więc już możesz. I wreszcie zanim pochopnie ocenisz kolejne medialne doniesienie o wypadku, w którym zginął motocyklista, przypomnij sobie powyższe wspomnienia dwóch silnych i mądrych kobiet. Żon, matek, wdów. Przyjaciółek zrodzonych z tragedii.

Ty twierdzisz, że pojawił się nagle, w ich życiu nie pojawi się już nigdy.

Przemek i Łukasz nie poznali swoich córek.

Pamiętaj, ZOBACZ motocyklistę – to przecież mąż, ojciec, syn, brat.

Zabijając jedną osobę na drodze, zabijasz Jego rodzinę.

Patrz w lusterka, bądź ostrożnym i uważnym kierowcą.

NIE ZABIJAJ.

See More
Longing is the hardest confession of love. With each of her feeling, we define her again. Unfortunately, her most foundation is a total lack. The same one you can't fill. The one that makes nothing ever the same. Every year in Poland, several hundred people die in motorcycle accidents, for several thousand collisions that happen. In spite of increasing awareness, despite the appeals, despite the stickers that say that motorcycles are everywhere. There is almost always a rider who is responsible. A horrible tragedies close and friends of victims are only an anonymous mass, and all you can hear is: He was driving like crazy, no wonder - motorcycle; traditionally, on a motorcycle, so it's all clear. This is what happens because, as a society, we are receiving the right to speak to families who are affected, because in the collision of a motorcycle with a passenger car, one of the drivers goes unscathed, the rider is We give a chance to a peaceful life for the one who survived, depriving the family of the deceased not only a chance to fight for fair compensation, but also often dignity, doing it in a cruel and callous way with our hasty grades, because we finally know better who they were. After all, the rider is always guilty, that is, by definition of most: an irresponsible lunatic who can't drive safely. Not always, in the event of an accident, it was clearly borne by a driver who did not give priority, turning left. In the case of Luke, we'll never find out. For every tragedy there is a real life. Sometimes the madness of a terrible emptiness. The more terrifying, the more terrifying, the more life we are trying to provide. Find time to read two extraordinary stories. We were together almost at the same time. They speak of a true strong and painful violence from their mutual arms... love. A life to which there is no return. Let this catharsis of both widows reach you. It may be that, after the upcoming motorcycle season, their ranks do not fall apart. Asia, widow widow: It was true love. One that conquers all. Full of sacrifice and mutual concern. Full of normal daily difficulties that are perfectly normal in every relationship, and whose mutual overcoming gives many joys and many mutual satisfaction. We were as happy as ever. We enjoyed each common day with our cudnymi boys: Leon and Felix, and another new life I carried under my heart. We both dreamed of a daughter. Unfortunately, we didn't have time to find out. Today Klara is five months old, came into the world in November 2016. It was supposed to be a day like everyone else. Normal, normal, filled with work and household duties and a common family afternoon. But on June 7, 2016, he decided to be completely different. Przemek got up for the last time, washed, dressed, went to work on his beloved motorcycle. He didn't drive fast. When a man like przemek is born a son, then another, and with his wife expecting another child, he doesn't drive fast because there's always someone to go back to. We always knew that once there were kids in the world, we couldn't get on a motorcycle together... On the day of the accident, a coworker called to ask if my husband was at home today, I immediately felt something bad happened. I automatically called the police and went to the scene of the accident asking God not to take it from me. Silence. Helplessness. No way. It didn't happen. With Przemkiem, I died, despite the life I wore. There is an absolute emptiness that I can't fill up. I was alone with three wonderful, happy little kids who took daddy so quickly. I can't share the trouble of education with him, but also the joy of watching children grow and develop. Przemek was the perfect dad. Full sacrifice. He spent all his time playing and raising kids. I had amazing support and help in it. Despite fatigue and lack of respite between work and home, przemek always had that twinkle in the eye that gave us all strength. One moment of neglect takes her beloved husband and daddy. Przemek was an incredibly responsible man, full of passion, plans and very proud of his family. We miss him so much because we've had so many plans for the future. We both wanted the same thing - a common house full of children, running an ordinary family life. Life that was interrupted too fast. I trust that God will give me the strength to do my job well. I believe przemek looks down on us and helps us. Kids know they have daddy in heaven. He's their angel. Mine too. Magda, widow widow: With Lucas we met 12 years ago and actually from the very beginning we were inseparable. I had no doubt it was this one. My dream, my beloved, the only one. We learned everything together. Despite his strict mind, he had a head full of new ideas. I was never bored with him. Together we learned to dance, go hiking, meet new countries and culture. Everything was so organized, engagement, fabulous wedding after college, dream first apartment, we were so happy. For all of this, the first child we found out in March. Luke sensed his first moves, he spoke to his tummy, and then to the girl, because as if that happiness was little turned out to be a girl... He chose a name - Isabella, he was happy to be a daddy, though he wondered how he was up to and whether He'll be able to save the little one from a bunch of potential He wanted her to be like her mom... On July 3th, I was five months pregnant... by Luke's daughter, Isabella, born in November. Półsierota, greeted my sea of tears. Thankfully healthy and strong... I'll probably never find out who's on the road. The wine dropped on the motorcycle because he's gone. Because that's the easiest way. Because it's the living that counts. I thought I was alone with this tragedy. On the eve of the funeral I found out from my cousin about asi and her similar story, I guess only this relationship gave me the strength to survive healthy pregnancy and find any further meaning of my life. Maybe this action will allow you to look at a biker like a man who doesn't just leave a void, but he takes away all the wonderful dreams he will never come true... What right? I'm asking! The idea of this post was born of great love, longing and regret. In addition, there was a friendship that helped to make these memories survive the worst moments. They wanted to share their own tragedy and show their pain and thus drive drivers to take special care and caution on the roads. The Internet is full of accident photography, but sometimes these pictures don't show the real effects of the drama. That is why there was an idea of a session that illustrates the whole of the drama. Judge yourself if you're ready for another opening behavior on the road. You decide if you're ready to take responsibility for stories that repeat each year. Before you get on the road again, ' cause you're so upset that the first one got to the lights instead of being stuck in traffic. Before you take precautions on the road again. Before you turn your blinker on again instead of before. Before you take another look left or right, adding a carefree gas, because there's already yellow light, so you can. And finally, before you judge another media report about the accident in which the rider died, remember the above memories of two strong and smart women. Wives, mothers, widows. Friends from the tragedy. You say he showed up suddenly, in their lives he will never appear again. Przemek and Luke never met their daughters. Remember, see the biker - he's a husband, Father, son, brother. By killing one person on the road, you kill his family. Look in the mirrors, be careful and careful driver. Don't kill.
Translated

Certyfikat dla noszącego dziecko w chuście? To całkiem dobry pomysł, bo przecież trzeba to robić z głową.
Aczkolwiek znamy paru takich, gdzie chyba by to nie przeszło, bo dziecko walczyłoby o miejsce z ... brzuchem

https://tulsie.pl/historia-chustonoszenia/

Historia chust zaczyna się jakieś... 6,5 miliona lat temu.
tulsie.pl

Trzy Prawa Robotyki:
1. Robot nie może skrzywdzić istoty ludzkiej lub - poprzez wstrzymanie się od działania - pozwolić, by stała jej się krzywda.
2. Robot musi wykonywać rozkazy wydawane mu przez istoty ludzkie, z wyjątkiem sytuacji, kiedy byłyby one sprzeczne z Prawem Pierwszym.
3. Robot musi chronić swoje istnienie dopóty, dopóki taka ochrona nie jest sprzeczna z Prawem Pierwszym lub Drugim.
Isaac Asimov

Today's robots and artificial intelligence look very different from the androids conceived by Isaac Asimov.
theconversation.com

Valentine's day - be careful

data.whicdn.com

Czujnym bądź i zastosuj dobre rady.

Image may contain: one or more people and outdoor
Rowerowy Poznań

5 rad na dziś, czyli jak nie zrobić orzełka:

zmniejsz prędkość |
skręcaj łagodniej |
nie pompuj kół na maksa | ...
używaj tylnego hamulca |
zachowaj większy dystans |

See More

Honda stworzyła niewywracający się, albo raczej trudnowywracający się motocykl.

It looks like you may be having problems playing this video. If so, please try restarting your browser.
Close
Posted by Tech Insider UK
27,838,789 Views
27,838,789 Views
Tech Insider UK

Honda invented a motorbike that never falls over.

Bo ubiór dostosowany do warunków to podstawa ...

Image may contain: one or more people, people standing, sky, snow, outdoor and nature
naTatry.pl is with Grzegorz Kościelny.

W rakach na Kasprowym.
fot. Jacek Polakiewicz

Całkiem ciekawe od strony użytkowej.
Żeby jeszcze tylko było ładniejsze.

It looks like you may be having problems playing this video. If so, please try restarting your browser.
Close
Posted by PlayGround
9,046,883 Views
9,046,883 Views
PlayGround

EcoHelmet, el casco de papel.

Myślenie nie boli.
Brak myślenia bywa bolesny.

z cyklu: nie róbcie tego sami w domu.

media.giphy.com

Głupota powinna być karana bezwzględnie!

niech to będzie smutna przestroga dla wszystkich, którzy jeszcze nie rozumieją, że głupota i agresja potrafi zabierać i niszczyć życia. Zero tolerancji dla agresji na drodze!
http://www.tvn24.pl/…/wiezienie-dla-mezczyzn-ktorzy-pchneli…

Najpierw go zwyzywali, potem ścigali. Na koniec dostał cios w głowę, po którym wpadł na autobus. Nie miał szans. Zginął, bo zwrócił uwagę kierowcy. W środę...
tvn24.pl

Rozum kogoś opuścił. Może od razu kordon policji i zasieki, bo panowie pojechali sobie postrzelać.

Image may contain: text
Piotr Bożejewicz

Nie jestem wegetarianinem i nie dostaję spazmów nad biedną sarenką z mokrymi oczami ALE DO KURWY NĘDZY myśliwy zastrzelił człowieka jadącego rowerem po drodze w...ojewódzkiej.
Kto był w wojsku -a tam broń jest tak oczywistym sprzętem jak widelec w kuchni wie, jak surowe są rygory bezpiecznej obsługi i posługiwania się bronią, jak zorganizowane są strzelania i strzelnice, jakie są regulaminy strzelań w miejscach do strzelania specjalnie przeznaczonych. Nie na drodze publicznej kurwa, ani koło domów mieszkalnych, ale na strzelnicach, gdzie są kulochwyty.
Jak się musi nagimnastykować policjant, żeby oddać strzał ostrzegawczy. Skierowanie lufy w czyjąś stronę, nawet z pustą komorą nabojową, to jest w zasadzie kryminał.
Policyjny snajper nie ma prawa oddać ratowniczego strzału, bo musiałby ostrzec, że strzela. Takie jest prawo.
Tymczasem po zamieszkałym terenie publicznym łażą całe stada debili z bronią palną, zdolną zabić dzika lub jelenia, a co dopiero człowieka z odległości kilkuset metrów. I strzelają sobie na wszystkie strony, gdzie popadnie. A jak kogoś trafią, to się okazuje, ze to był ups! nieszczęśliwy wypadek. Sorki, nie chciałem. Na oznaczonym szlaku turystycznym możesz spotkać jakiegoś chuja, który każe ci spierdalać w podskokach, jeżeli nie chcesz dostać breneką w komorę.
Albo ci wywieszą taką kartkę na jakimś pierdolonym drzewie. I jeżeli ją przeoczysz, to kurwa twój problem, bo się było nie kręcić po publicznej drodze, kiedy klasa myśliwska się bawi.
Normalnie wywieszasz kartkę, że jak ktoś się będzie kręcił w okolicy, to go zastrzelisz i chuj. I spierdalać.
Przepraszam bardzo, ale czy kogoś nie pojebało?

See More