Photos
Posts

Sympatyczną opowiastkę znalazłam, więc się dzielę.

No automatic alt text available.
Zapiski Wiedźmy

- Widzę, że coś cię trapi – Mężczyzna bacznie przyglądał się Śmierci, równocześnie zagniatając drożdżowe ciasto. „Będą z niego makowce” pomyślała Śmierć i westc...hnęła.
- Mam psa. Nowego. W zasadzie to starego, bo swoje już w życiu przeżył. I przeszedł. – Wyrzucała z siebie krótkie, urwane zdania. – Znalazłam go umierającego z głodu i jak się okazało, nieco wyprzedziłam kolegę, który właśnie miał go zabierać w Zaświaty.
Mężczyzna zastygł z dłonią w pachnącej migdałami masie. Kolegę? To jednak śmierci mogły być różnej płci? Pytania cisnęły mu się na usta, ale czuł, że to nie jest na nie dobry moment, jego gościa coś martwiło i musiał się wygadać.
- Zrobiło mi się tego psa żal. Pomyślałam, że od lat nie zaznał nic dobrego, nikt go nie głaskał, nie mówił mu, jak jest wspaniały, a on nie miał komu machać ogonem, wytargowałam więc trzy dodatkowe dni jego życia, podczas których musi się znaleźć ktoś, kto go pokocha. Wtedy zwierzak zostanie na tym świecie jeszcze kilka lat, inaczej… W zasadzie w Zaświatach będzie mu dobrze, to nie jest tak, że szkaluję miejsce mojej pracy – zastrzegła Śmierć, - ale chciałam, by wyruszył w nie przekonany, że warto się odradzać, że warto tu po coś żyć.
- A po co? – tym razem pytanie wymknęło się z ust Mężczyzny szybciej, niż zdążył pomyśleć.
Śmierć zamilkła.
- Może po to, by czuć sens istnienia? – zawahała się. – Odkąd pamiętam dusze, które nie zaznały miłości były rozgoryczone tak bardzo, że nie miały później ochoty na inkarnacje i pałętały się przez wieki po różnych światach. Marnowały swój potencjał, bo były mądre i doświadczone, mogłyby w kolejnym życiu naprawdę wiele dobrego zrobić, tymczasem przekonane, że miłość istnieje tylko po śmierci, nie miały ochoty na kolejne samotne wcielenie.
Przez chwilę słychać było tylko szelest siana w klatce chomika i ciężką pracę drożdży.
- Jaki jest ten pies? – zaciekawił się człowiek.
- Brzydki – Śmierć odpowiedziała bez wahania. – Ma wyłupiaste oczy, krzywe łapy, uszy poszarpane w walkach z większymi od siebie kundlami i przetrącony ogon. Jest beznadziejnie paskudny. I zrezygnowany.
- Ludzie nie lubią brzydkich psów…
- A gdybym tak ja nie lubiła brzydkich ludzi? – oburzyła się Śmierć.
Mężczyzna wolał sobie tego nie wyobrażać. Nakrył misę z ciastem lnianą ściereczką i pod pretekstem mycia rąk zerknął do lustra. Cóż… Cera mu poszarzała ostatnimi laty, włosy też, ale że było ich niewiele nie rzucało to się w oczy. Nos klasyczny, orli, szlachetny. „Albo po prostu wielki” podpowiedziało zwierciadło. Nie polemizował. Miało rację.
- Tato, tato, jaki śliczny piesek! Jaki kochany! – dobiegło wołanie z ogrodu.
- No proszę, moje dzieci też jakieś stworzenie znalazły – ucieszył się Mężczyzna. Mógł delikatnie zmienić temat.
Śmierć wyjrzała przez okno.
- Znalazły. Tego psa, o którym mówiłam – stwierdziła.
- Ale mówią, że jest śliczny!
- Prawdopodobnie widzą więcej – odparła zadowolona Śmierć.
Była już spokojna o to, że brzydki pies pożyje jeszcze kilka lat. „Byle tylko nie próbował polować na chomika” przemknęło jej przez myśl, ale wierzyła, że zwierzęta nie muszą sobie wchodzić w paradę. Słuchała zachwyconych głosów i śmiechu dzieci i myślała o tym, jak prosta jest miłość. Wystarczy nie szukać dla niej żadnych punktów odniesienia, by dostrzec to, co wartościowe w tej jednej konkretnej istocie.

tekst: Agnieszka Sawicz
*
A może ktoś z Was wybierze się po swojego psa lub kota..? Takiego, co to nikt go dotąd nie chciał? Życzę powodzenia w poszukiwaniu miłości, także tej na czterech łapach.

See More
- I see something's bothering you - a man has been closely looking at death, at the same time eating a cake. " they will be makowce thought death and sighed. - I have a dog. New. In fact, he's old because he's lived in his life. And he passed. She was throwing a short, concise sentence. I found him starving to death, and as it turns out, a bit of a friend who was about to take him to the afterlife. A man froze with his hand in almond almonds. A friend? But it could have been different sex? The questions were on his mouth, but he felt it wasn't a good time, his guy was worried and he had to talk. - I felt sorry for that dog. I thought he hadn't seen anything good for years, no one stroked him, didn't tell him how great he was, and he didn't have anyone to wag his tail, so he'd have three extra days of his life, where someone would love him. Then the animal will remain in this world for a few more years, otherwise... in fact, in the afterlife he will be well, it is not that I have taken the place of my work - reserved death, - but I wanted him to go in not convinced that it is worth advised It's worth living for. - what for? This time, the question came out of a man's mouth faster than he thought. Death's death. - maybe to make sense of existence? She hesitated. Since I can remember souls that didn't love their love, they were so bitter that they had no desire to us and pałętały for centuries after different worlds. They had their potential, because they were smart and experienced, and they could really do a lot of good in another life, but convinced that love exists only after death, they didn't want another single incarnation. For a while there was just a rustle of hay in a hamster cage and hard work of yeast. - what's the dog like? - a human being. - ugly - death answered without hesitation. - his eyes are crooked, his paws are crooked, his ears are ragged in fights with a bigger mutts and a serrated tail. He's hopelessly ugly. And resigned. - people don't like ugly dogs... - what if I didn't like ugly people? - the death of death. A man chose not to imagine. He caught a bowl of cake cake cake, and under the pretext of washing his hands he looked into the mirror Well... his complexion was distended these last few years, his hair, too, but that there was a little bit of it. Classic Nose, orli, Noble. "or just a big" told mirror. I'm not. He was right. - Dad, dad, what a cute dog! How sweet! There is a call from the garden. - well, well, my children, too, have found a man. He could change the subject gently. Death looked out the window. They found it. That dog I was talking about, she said. - but they say it's beautiful! - they probably see more - she said happy death. She was already calm that ugly dog would live a few more years. "as long as he didn't try to hunt a hamster" she would have thought of it, but she believed animals didn't have to get in the way. She listened to delighted voices and laughter children and thought about how simple love is. It is enough not to look for any reference points for her to see what is valuable in this one particular essence. Text: Agnieszka Sawicz * Or maybe one of you is going to pick up your dog or cat..? Like no one's ever wanted it before? I wish you good luck in search of love, also on four paws.
Translated

Długo była cisza
Tym razem nie opowieść, a zestaw "dobrych rad" na dobrą miłość
Dziękuję Po Pierwsze Ludzie

Image may contain: people standing, outdoor and nature
Po Pierwsze Ludzie

1. Prawo podobieństwa.

Zawsze przyciągamy takich ludzi do swojego życia, jakimi sami, w istocie, jesteśmy. Jeśli nie odpowiada ci otoczenie – zajrzyj do własneg...o wnętrza. Jeśli zaś uważasz, że masz szczęście do ludzi, to znaczy, że sam taki jesteś. Dlatego, jeśli chcesz pozyskać dla swojego życia szlachetnego człowieka, sam bądź takim człowiekiem.

2. Prawo przyczyny i skutku.

Co dajemy, to do nas wraca. Traktuj partnera tak, jak chcesz, aby on traktował ciebie.

3. Prawo miłości

Wszyscy – i kobiety i mężczyźni – bardzo potrzebujemy miłości. Miłość oznacza akceptację, szczerość, czułość, troskę, gotowość do oddania, niesienia odpowiedzialności, nadzieję, bezinteresowność, szczodrość. Im więcej sami przejawiamy te cechy w działaniach, tym więcej otrzymamy od świata. Strach, zazdrość, uzależnienie, manipulacja, kontrola, pretensje, wymówki niszczą relacje i nie mają żadnego związku z miłością.

4. Prawo mocy słowa.

Czy wiesz, jaką moc mają słowa? Słowo może uzdrowić i może zabić. Uważaj na to, co mówisz. Etykietki, oskarżanie, wymówki tworzą w duszy rany, które trudno się goją. Są nieodwracalne, ponieważ w duszy każdego człowieka mieszka dziecko, które boi się odrzucenia. Nie doceniamy swoich umiejętności zadawania temu dziecku bólu. Wykorzystaj moc swoich słów po to, by wspierać, chwalić, mówić rzeczy dobre.

5. Prawo zaufania.

Zaufanie jest niezbędne dla relacji w miłości. Bez zaufania człowiek robi się podejrzliwy, niespokojny i pełen obaw. Jego partner czuje się wówczas, jakby utkwił w emocjonalnej pułapce, wydaje mu się, że nie może swobodnie oddychać. Zazdrość to strach przed samotnością, niska samoocena i brak miłości do siebie. Zaufanie to warunek miłości.

6. Prawo szczerości.

Ludziom często wydaje się, że gdy kochasz kogoś, to wystarczy, aby razem żyć długo i szczęśliwie. Miłość jednak podobna jest do rośliny, która albo wzrasta i kwitnie, albo więdnie i umiera. Wszystko zależy od tego, co z nią robimy. Zaufanie to woda, bez której roślina nie przeżyje. Otwartość i szczerość uczuć, mówienie drugiej osobie o swoich uczuciach do niej, wspieranie, chwalenie to słońce, niezbędne roślince do tego, by była silna i odporna. Wewnętrzne dziecko każdego z nas pragnie akceptacji i przytulenia.

7. Prawo obdarowania

Kochać oznacza podarować część siebie nieodpłatnie i bezwarunkowo. Obdarowywać, a nie „poświęcać się”. Jeśli chcesz, by ktoś obdarował cię miłością, zacznij od obdarowania nią kogoś. Miłość wraca do ciebie zawsze. Może nie wróci od tego człowieka, ku któremu została skierowana, ale na pewno wróci. W dwójnasób. Pamiętaj, że zapas miłości jest nieograniczony. Nie tracisz jej, gdy nią obdarowujesz. Jednym z powodów, dla których ludzie rzadko kochają jest oczekiwanie, aż ktoś ich pokocha. To tak, jakby muzyk powiedział: „zacznę grać dopiero wtedy, gdy ludzie zaczną tańczyć”. Albo jakbyś oczekiwał ciepła z ogniska, którego nie rozpaliłeś. Miłość jest bezwarunkowa i nie żąda niczego w zamian. Nie znosi wymiany barterowej. Tajemnica szczęśliwych relacji na całe życie tkwi w myśleniu, co możesz dać, zamiast – co możesz wziąć.

8. Prawo dotyku

Dotyk to jeden z najsilniejszych przejawów miłości, burzący mury i umacniający Wasz związek. Dotknąć kogoś to dotknąć jego duszy. Dlatego, gdy jest nam źle, jesteśmy obrażeni, mówimy „nie dotykaj mniej”. Przytulaj człowieka, którego kochasz tak często, jak jest to możliwe. Trzymajcie się za ręce. Kiedy dotykamy kogoś z czułością, zmienia się nasza fizjologia oraz fizjologia dotykanej osoby. Zmniejsza się poziom hormonów stresu, odpręża się system nerwowy, zwiększa się odporność, polepsza się stan emocjonalny. Dlatego brak 8 przytuleń dziennie skazuje nas na różne choroby.

9. Prawo wolności.

Jeśli kogoś kochasz – daj mu wolność. Prawo do własnego podejmowania decyzji, prawo do życia tak, jak on chce, a nie tak, jak chcesz ty. Każdy potrzebuje własnej przestrzeni i raczej nikt nie lubi tkwić w pułapce. Jeśli kogoś kochasz, to uwzględniasz i szanujesz jego życzenia i potrzeby. Nie zawsze jest to łatwe, ale nie ma innej drogi.

Po Pierwsze Ludzie

See More
Posts

Coś małego po długiej przerwie. BAJKA O MIŁOŚCI

Something small after a long break. Love story
Translated
Dziś mam dla Ciebie bajkę, Bajkę o Miłości, o tym, co jest naprawdę w życiu ważne, chociaż zauważamy i doceniamy to dopiero w swoim czasie, bajka o naszych emocjach. Być może już ją kiedyś słyszałe...
blog.czarymary.pl

Coś małego na dzień matki - wszystkim matkom ... i wszystkim dzieciom ...
dziękuję wiedźmo.

No automatic alt text available.
Zapiski Wiedźmy

- Mamo, mam do ciebie prośbę… Pozwól mi być dzieckiem. Póki nim jestem wiem, że zawsze mogę wtulić się w twoje ramiona, opowiedzieć ci o strachach, które mieszk...ają we mnie i poprosić cię, abyś pomogła mi je przegnać. Będę siadać w twojej kuchni widząc, że stół należy i do mnie. W każdej chwili mogę sięgnąć po kubek, ten w błękitne kwiaty, zaparzyć herbatę i wysuszyć przemoczone serce. Dopóki wolno mi będzie być twoim dzieckiem będę radzić sobie z każdym upadkiem, bo twoja siła pomoże mi wstać. Mogę dorosnąć, ale, proszę, nie każ mi przestać być dzieckiem.
I proszę cię o jeszcze jedno… Mamo, bądź i ty dzieckiem. Nie zgub swojego uśmiechu, radości z odkrywania świata. Pozwól, że chwycę cię za rękę i pobiegniemy przez las, drogą, na której ścigać nas będzie wołanie kukułki liczącej nasze wspólne dni. Ona nigdy nie przestanie kukać, wiesz o tym, prawda?
- Pewnego dnia musi zamilknąć. Któregoś ranka obudzisz się, a ja stanę się tylko wspomnieniem.
- Nie masz racji, mamo. Nie będę wspominać kogoś, kto wciąż będzie ze mną. Żyjesz we mnie, będziesz żyć w moich dzieciach. Jesteś w każdym moim uśmiechu, każdym geście, decyzji i słowie. Ty mi je dałaś, ty mnie ich nauczyłaś, nie możesz tak po prostu zniknąć. Nawet, gdy zasiądziesz w fotelu po Drugiej Stronie, będziesz ze mną przyprawiać zupę, piec ciasta i czytać książki. Posadzimy razem kwiaty w ogrodzie i wyczarujemy tęczę, po której będę wspinać się do ciebie, a ty będziesz zsuwać się po niej do moich myśli.
- Sądzisz, że to możliwe?
- Ja to wiem. Pewnego dnia byłaś na mnie zła, chciałaś uciec przede mną i naszym wspólnym żalem. Wydawało mi się, że chcesz mnie opuścić, a jednak nocą zakradłaś się do mojego pokoju, by otulić mnie pierzyną, poprawić mi poduszkę i sprowadzić dobre sny. Odtąd wiem, że matka nigdy nie opuści swojego dziecka… Tylko pozwól mi, mamo, nim być.

tekst: Agnieszka Sawicz

See More

Krótka, ale jakaż prawdziwa opowieść - dziękuję Kolorom Serca.

Był sobie raz starzec siedzący u wrót miasta. Pewien młodzieniec podszedł do niego I zapytał: “Nigdy tu nie byłem, jacy są tutejsi ludzie?”

Starzec odpowiedział mu: “A jacy są ludzie w mieście, z którego przybywasz?”

- Egoistyczni i źli, to dlatego z ulgą opuściłem tamto miejsce.

- Takich samych odnajdziesz i tutaj, rzekł starzec.
...
Nieco później, inny człowiek zbliżył się do niego I zadał to samo pytanie: “Właśnie przybyłem, powiedz mi, jacy są tutejsi ludzie?”

Starzec odpowiedział, jak przedtem: “Powiedz mi, chłopcze, jacy są ludzie w Twoim mieście?”

- Są dobrzy, gościnni, życzliwi i uczciwi. Mam tam wielu przyjaciół i ciężko było mi się z nimi rozstać.

- Takich samych ludzi znajdziesz i tutaj, rzekł starzec.

Pewien kupiec usłyszał obie te rozmowy. Gdy tylko młody człowiek oddalił się, kupiec zwrócił się do starca zirytowany:

“Jak możesz dawać dwie zupełnie różne odpowiedzi na to samo pytanie zadane przez dwie osoby?”

Starzec odrzekł:
“Synu, każdy nosi swój wszechświat w sercu… Skądkolwiek szedłby, ten, kto niczego dobrego nie odnalazł w przeszłości, niczego dobrego nie odnajdzie i tutaj. Lecz ten, kto miał przyjaciół w innym miejscu, także i tutaj odnajdzie szczerą i wierną przyjaźń… …Bo widzisz, ludzie są dla nas tym, co w nich dostrzegamy.”

See More

Parę dni temu dostałam wiadomość od Anny Wilk-Wolf, a w niej taką opowieść:

Pewnego dnia, dawno, dawno temu szedł raz drogą człowiek, a towarzyszył mu jego pies. Człowiek rozkoszował się okolicznymi krajobrazami, gdy nagle dotarło do niego, że przecież nie żyje.
Pamiętał, jak umierał, a pies, który truchtał obok niego odszedł już wiele lat temu. Ciekawe, dokąd doprowadzi ich ta droga.
Niedługo potem doszli do wysokiej kamiennej ściany otaczającej posesję przylegającą do drogi.... Wyglądała, jakby była wykonana z najznakomitszego marmuru. Na szczycie wzniesienia znajdował się wysoki łuk rozświetlony słonecznymi promieniami.
Jeśli się dobrze przypatrzeć, można było dojrzeć wrota z masy perłowej zamykające przejście przez łuk, a wiodła tam droga, której blask przypominał czyste złoto. Człowiek z psem zbliżył się do bramy i zauważył obok niej mężczyznę siedzącego za biurkiem.

Podszedł zatem jeszcze bliżej i zapytał:
- Przepraszam, gdzie ja jestem?
- To jest Niebo, proszę pana. – odpowiedział urzędnik.
- O, to świetnie. Czy znalazłoby się może trochę wody? – spytał człowiek z psem.
- Oczywiście, proszę pana. Proszę wejść, a ja niezwłocznie poczęstuję pana wodą z lodem.
Człowiek zza biurka skinął ręką i wrota zaczęły się otwierać.
- Czy mój przyjaciel może także wejść? – spytał podróżnik wskazując na psa.
- Przykro mi, ale nie przyjmujemy gości ze zwierzętami.
Zamyśliwszy się na chwilę człowiek popatrzył na swojego towarzysza, poczym odwrócił się i ruszył razem z psem w dalszą drogę.

Po pewnym czasie, na szczycie kolejnego wzgórza człowiek z psem dotarł do gospodarstwa z bramą, która sprawiała wrażenie nigdy niezamykanej. Nie było nawet porządnego płotu. Gdy podszedł bliżej, ujrzał człowieka opartego o drzewo i czytającego jakąś książkę.

- Przepraszam! – zagadnął – Czy jest tu woda?
- Tak, oczywiście. Tam jest pompa, wejdź proszę!
- A co z moim przyjacielem? – podróżnik wskazał na psa.
- Koło pompy powinna stać miska.

Weszli przez bramę i rzeczywiście, na podwórku stała staromodna pompa, a obok niej miska. Podróżnik napełnił miskę wodą, najpierw napił się z niej sam, a potem postawił ją psu.
Kiedy już zaspokoili pragnienie, podeszli z powrotem do człowiek stojącego pod drzewem.
- Jak nazywacie to miejsce? – spytał podróżnik.
- To jest Niebo. – usłyszał odpowiedź gospodarza.
- Trochę to mylące. – stwierdził właściciel psa. – Człowiek, którego spotkałem przy bramie poprzedniej posesji twierdził, że tam też jest Niebo.
- Masz na myśli to miejsce ze złotą drogą i perłowymi wrotami? Nieee. To jest piekło.
- Czy nie denerwuje cię, że oni tak bezczelnie podszywają się pod was?
- Nie, jesteśmy szczęśliwi, że biorą do siebie tych z podróżników, którzy zostawiliby swoich przyjaciół w potrzebie.

See More

Dawno nie pisałam - dziś krótko - dziękuję Misterium Światła..

Image may contain: drink
Misterium Światła

CZYM JEST Misterium Światła.

"Pewien profesor, kończąc kiedyś lekcję, zwrócił się do swoich studentów w następujący sposób, mówiąc:
- Czy są jakieś pytania?
Jed...en ze studentów zapytał go wtedy:
- Tak, panie profesorze: proszę mi powiedzieć jaki jest sens życia?
Jego kolegów, którzy zmierzali w kierunku drzwi, ogarnął śmiech. Jednak profesor przyglądał się uważnie studentowi, chcąc zrozumieć czy pytanie zostało zadane poważnie czy jedynie dla żartu. Kiedy doszedł do wniosku, że student zadał mu je na serio, powiedział:
- Odpowiem panu.
Potem wyjął z kieszeni swoich spodni portfel, wydobył z niego małe lusterko wielkości dużej monety i po chwili namysłu powiedział:
- Kiedy wybuchła wojna, byłem jeszcze dzieckiem. Pewnego dnia znalazłem na ulicy roztrzaskane w drobiazg lusterko. Wziąłem wtedy ze sobą największy jego kawałek. To właśnie ten drobiazg. Zacząłem się nim bawić i byłem pełen radości, że mogę odbijać jego światło we wszystkich jego zakątkach, do których nigdy nie zaglądało słońce: w ciemnych głębokich dziurach, szczelinach i zakamarkach. Zachowałem sobie to małe lusterko. Kiedy stałem się dorosłym człowiekiem, zdałem sobie sprawę, że lusterko ma dla mnie jeszcze większe znaczenie niż poprzednio. Dzięki niemu zrozumiałem, że i moje życie może przekazywać światło. Ja też jestem fragmentem lustra, którego nie znam w całości. Poprzez wszystko to, kim jestem i co czynię, mogę przekazywać światło - światło prawdy, zrozumienia, świadomości, dobra, czułości - światłość, która powinna docierać do ciemnych zakątków ludzkiego serca, by móc zmienić choćby jego odrobinę. Być może dostrzegą to również inni i oni także zechcą czynić podobnie. W tym właśnie zauważam sens życia."
Bruno Ferrero.

See More

Piękna opowieść, więc pożyczam i dziękuję.

Image may contain: one or more people
Po Pierwsze Ludzie

Cyrk

"Pewnego razu, gdy byłem jeszcze nastolatkiem, wybrałem się z tatą do cyrku. Staliśmy w kolejce po bilety, tuż za pewną rodziną, która wywarła na mnie ogro...mne wrażenie. Nietrudno było zgadnąć, że nie są najbogatsi. Ubrani byli niedrogo, ale schludnie. Ośmioro dzieci, małych, z pewnością poniżej dwunastu lat, zachowywało się nienagannie, karnie stojąc w parach za rodzicami i trzymając się za ręce. Brzdące cały czas trajkotały z przejęciem, opowiadając sobie o klaunach, słoniach i innych cudach, które miały za chwile zobaczyć. Z łatwością można było się domyślić, że jeszcze nigdy nie były w cyrku, i że wieczór ten zapowiadał się jako największa atrakcja w ich dotychczasowym życiu.
Rodzice stali z przodu, dumni ze swych latorośli. Ona trzymała czule dłoń swego męża i spoglądała na niego z uwielbieniem, jakby chciała powiedzieć: "Jesteś moim rycerzem w lśniącej zbroi". Widać było, że duma rozpiera mu serce; uśmiechał się i spojrzeniem przyznawał jej rację.
Gdy dotarli wreszcie do kasy, kasjerka zapytała go, ile chciałby biletów. Odparł z nieukrywanym zadowoleniem w głosie:
- Proszę osiem biletów ulgowych i dwa normalne. Wybieramy się do cyrku całą rodziną.
Kasjerka natychmiast podała cenę. Żona puściła dłoń męża i skłoniła wstydliwie głowę. Mężczyzna pochylił się nieznacznie do okienka i drżącym głosem poprosił:
- Mogłaby mi pani powtórzyć?
Kasjerka posłusznie podała cenę jeszcze raz.
Nie miał tyle pieniędzy! Jak powie dzieciom, że nie stać go na bilety do cyrku?!
Mój tato, widząc, co się święci, poszperał w kieszeni, wyciągnął dwudziestodolarowy banknot i upuścił go na ziemię. (Bynajmniej nie byliśmy bogaci!) Potem pochylił się, podniósł zgubę i delikatnie poklepał mężczyznę po ramieniu.
- Przepraszam pana, zdaje się, że wypadło to panu z kieszeni - powiedział.
Mężczyzna natychmiast domyślił się, o co chodzi. Nie prosił o jałmużnę, lecz z pewnością był wdzięczny za pomoc w tak krępującej sytuacji. Spojrzał mojemu ojcu prosto w oczy, ujął w obie ręce jego dłoń zaciśniętą mocno na dwudziestodolarówce. Drżały mu usta, a po policzkach spływały łzy.
- Dziękuję, dziękuję panu - rzekł. - To tak wiele znaczy dla mojej rodziny

Wróciliśmy z tatą do domu. Nie spędziliśmy tego wieczora w cyrku, ale humor mieliśmy doskonały". Dan Clark

Umiejętność dawania to wielki dar...

See More

Dziś "pożyczam" opowieść od nowego znajomego z fb. Dziękuję..

No automatic alt text available.
Łukasz M. Łukaszewicz

SPOTKANIE Z KOBIETĄ - ANIOŁEM W BORDOWYM KAPELUSZU

Od jakiegoś czasu gdy wsiadam do środków komunikacji miejskiej z radością wypatruję przygód i dzisiaj także ... trafiam bez pudła.
W drodze na spotkanie z moim znajomym Arkiem spotkałem anioła. Anioła w ziemskiej postaci starszej pani, ubranej w strój iście z minionej epoki.

Na jednym z przystanków wsiadła elegancka, filigranowa staruszka w bordowym kapeluszu z szerokim rondem, owinięta pierzastym szalem, w płaszczu z dużym futrzanym kołnierzem, eleganckich czarnych spodniach i błyszczących lakierkach.
Patrzyłem jak powoli wspierając się o lasce wchodzi do wnętrza autobusu, natychmiast inna trochę młodsza ustąpiła jej miejsca. Pani spojrzała na nią i uśmiechając się rzekła:
- pani też może się przewrócić.
- niech pani siada dopóki nie ruszył – odrzekła druga.

Spojrzałem na nie z uśmiechem, delikatnie dotknąłem ich przedramion i powiedziałem:
- to będziemy się wspólnie trzymać, żebyśmy nie upadli.

Kobiety uśmiechnęły się a dama w kapeluszu rzekła:
- wie pan co, ostatnio w autobusie jedna młoda pani zatoczyła się i się mnie złapała.

- tak powinno być, młodzi powinni wspierać się na doświadczeniu starszych od siebie - nachyliwszy się do niej odparłem.
- ale nie fizycznie – powiedział wybuchając śmiechem.

Śmialiśmy się do siebie, autobus pojechał dalej.

Stałem oczarowany tym spotkaniem, uśmiechając się do wszechświata. Widziałem wzrok innych ludzi, spotykałem się z nimi ale tylko na chwilkę. Moją uwagę i wzrok przyciągała dama siedząca tuż obok mnie.
Od czasu do czasu zerkałem na nią – cały czas się uśmiechała w przestrzeń.

Piękny człowiek, jakby nie z tego świata, szarego i naburmuszonego przemijająca zimą - pomyślałem i gdy to myśl mi uciekała kobieta spojrzała mi prosto w oczy i z rozbrajającym uśmiechem gwiazdy filmowej z lat 50 - tych powiedziała:
- tamta pani to mnie wyczuła, ja mam już 86 lat.
- ciągle się pani uśmiecha, to takie piękne – odrzekałem radośnie opromieniony słońcem bijącym z jej uśmiechu.

- bo ja lubię swoje 86 lat, starość może być piękna – powiedziała elegancka pani cały czas radośnie wpatrując się w moje oczy.
- wie pan życie jest takie piękne… zadumała się… i jeszcze teraz ta technika i ten kosmos – dodała sprawiając wrażenie zafascynowanej.

Jechaliśmy tak jakiś czas, raz po raz patrząc sobie w oczy i wymieniając uśmiechy.
Na placu targowym wysiadła szerzyć uśmiechem słonce w Krakowie – kobieta anioł w bordowym kapeluszu z szerokim rondem.

Jeżeli spotkasz ja drogi czytelniku popatrz j w jej oczy a poczujesz jak zalewa cię ciepło.
Dziękuję – do mojego serca przybyła wiosna, jestem opromieniony słońcem, choć dzisiaj w Krakowie szaro, buro i nijako.

See More

Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka.

Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem,

a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej,

szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać.

...
Continue Reading
Maria Ela Ziemkiewicz

"- Fynn, żeby milczeć, musisz wiedzieć dużo więcej, niż wiesz, żeby mówić" - z książki "Anna i Czarny Rycerz" Fynn