Najbardziej wyjścia na zewnątrz domaga się zawsze rudy Pipi. Codziennie od rana miauczy już pod drzwiami - mówi Beata Mycka. - Wstawię siatkę w okna i będą oglądały świat z parapetu. Smutne.
Nie pomogło wsparcie udzielone przez sąsiadów, nic nie wskórała zajmująca się pomocą zwierzętom fundacja. Mieszkanka Szczecina do końca czerwca musi rozebrać ustawioną w ogrodzie wolierę dla swoich kotów.