app-facebook
Jacek Kałucki
il y a 3 ans environ

EWA WAWRZOŃ

Kiedy przyszła wraz z mężem – Januszem Bukowskim do teatru Nowego w którym już pracowałem, powiem szczerze że... bałem się Jej. Janusz, którego pokochałem od pierwszego wejrzenia zaprosił mnie do pobliskiego barku, zaproponował brudzia i powiedział:
- No, teraz mów. O co chodzi?
- A skąd Wiesz, że „o coś chodzi”?
- Przecież to widzę... wal!
- Czy Ty...nie boisz się żony?
Janusz zaczął się potwornie śmiać!
- Ponieważ jesteś kolejnym facetem, który zadaje mi to pytanie mam przygotowaną odpowiedź: Nie, z wyjątkiem sytuacji w których... nie wiem czy podołam.
Ewa była wspaniałą kobietą z dużą klasą! Nie będę pisał, że znakomitą aktorką bo byłby to truizm. Miała swoje zdanie, które zawsze potrafiła uargumentować. Rzeczywiście, chwilami bezkompromisowa, ale Jej rady i uwagi zawsze były szczere i pomocne. Zakolegowaliśmy się bardzo przy realizacji sztuki „Ogłoszenie matrymonialne”, którą reżyserował Janusz Bukowski. Dziesiątki wyjazdów sprzyjały bliższemu poznaniu. W sztuce brali udział: Pani Irena Kwiatkowska, Ewa Wawrzoń, Ada Biedrzyńska na zmianę z Agnieszką Robótką, Wojtek Pokora i ja. Śmiechy, wspaniałe gaduły przy kolacji, w czasie podróży spowodowały, że naprawdę tworzyliśmy fajną, zgraną Rodzinkę. Podczas spektaklu lubiliśmy robić sobie żarty. Trudno w to uwierzyć, ale Ewa przy swojej zewnętrznej srogości i powadze, była straszną „gotownisią”, czyli... łatwo Ją było rozśmieszyć. W spektaklu był taki greps, że Wojtek nalewa Jej kieliszek koniaku, później odwraca się chcąc nalać sobie a w tym czasie... Ewa jednym chełstem go wypija. Kiedy Wojtek spostrzega że prawdopodobnie Ewie nie nalał, robi to ponownie i znów się odwraca... Ewa wypija. Za trzecim razem zostaje jednak przyłapana i razem wypijają toast (Ewa już trzecią pięćdziesiątkę). Jak łatwo się domyślić jest to... gotowy numer. Zamiast herbaty która imituje koniak, nalać prawdziwego koniaczku. Ewcia domyślając się naszych niecnych zamiarów przy kolacji „przekupiła” nas i... obiecaliśmy z Wojtkiem, że tego nie zrobimy. Nazajutrz w butelce była tradycyjna herbata, ale... mocno osolona! Takiego „plakatu przeciwalkoholowego” jaki zademonstrowała Ewa już po wypiciu pierwszej pięćdziesiątki, nikt chyba nie widział na świecie! Wojtek darował Jej kolejne dwie, ale to wystarczyło, że Ewunia z autentycznym wstrętem "do alkoholu" i zarazem śmiechem dokończyła scenę. Po spektaklu podziękowała nam, że... dotrzymaliśmy słowa.

Tworzyli z Januszem wspaniałą parę i kochające się małżeństwo. Długo Ewa nie mogła się pogodzić z nagłą śmiercią Męża. Teraz znów są razem. Do zobaczenia Kochani!

Voir plus